sobota, 13 grudnia 2014

Nowiny z Zambii

Hej!
Jestem szczęśliwa, bo wracam do żywych! Skończyłam antybiotyk, czuje się znacznie lepiej J Pora deszczowa jest jednak upierdliwa i łatwo złapać przeziębienie. Najpierw w ciągu dnia jest bardzo ciepło, później spadnie deszcz i robi się chłodno jak na afrykańskie warunki. Justynę niestety dopadło choróbsko, już tydzień biedna męczy się z bólem gardła i katarem, a leki powoli nam się kończą. Chyba czas wracać … :P

Dziś byliśmy na Christmas Party. Odbywało się w ładnym ośrodku (Lodge) niedaleko Chilangi. Zawiozła nas tam siostra Magdalena. Sami grillowaliśmy kurczaka J Było sympatycznie i smacznie.
W zasadzie, przez ostatnie dwa dni jeszcze dochodziłam do siebie. Troszkę malowałam przedszkole, ale większość czasu spędziłam na wycinaniu serduszek i gwiazdek – muszę ich trochę naprodukować. W środę wieczorem odwiedziliśmy parafię w Makeni. W końcu poznałam proboszcza – ks. Krzysztofa. Jest z Pomorza, sporo czasu spędził na parafii w Gdyni, więc mieliśmy wspólne tematy, nawet znamy paru tych samych księży. Ksiądz opowiadał m.in. o tym jak kiedyś w buszu został postrzelony w nogę z kałasznikowa. Dziewięć miesięcy dochodził do siebie, między innymi leczył się w Polsce, było już ryzyko amputacji, bo zrobiła mu się gangrena. Straszne rzeczy i to w Zambii! Do jednej z wolontariuszek, Oli, przyjechał chłopak, Dominik. Mają nas odwiedzić w Lindzie przed wylotem do Polski. Okazało się, że tak jak ja są w Neokatechumenacie, w Warszawie przy parafii św. Anny. W tym miejscu pozdrawiam moją wspólnotę! Dziękuję za pamięć i modlitwy J
Jutro po południu wyjeżdżamy nad jezioro Kariba, także kolejna notka pojawi się pewnie we wtorek. Wtedy też, odlatuje Marcin i zostajemy znów same z Justyną. Szkoda, bo facet jest tu potrzebny :D. Marcin bardzo zasymilował się z tutejszą społecznością, co wieczór wychodzi  do pobliskich pubów
i poznaje nowych znajomych. Raz nawet jakieś dwie laski się o niego pobiły, a faceci notorycznie stawiają mu piwo. To przecież zaszczyt mieć musungu wśród znajomych! Mnie i Justynę te klimaty raczej nie kręcą … ale może jeszcze przed wylotem wybierzemy się na jakąś potańcówkę bo to wstyd nie być na afrykańskiej imprezie. Oczywiście pójdziemy z asystą chłopaków z parafii! :D 
No to tyle moi drodzy,
Dosia
P.S. Jacek, kocham Cię :*


Marcin na dachu,
fot. o. Jacek Gniadek

Więzień celi nr 17

Cepelia

Cecylia :D

Czibuku

Gry uliczne

It's going to rain

Niewiasty w cieniu

:)

Grillujemy

Tato, to z myślą o Tobie :)

Śmieci przy głównej drodze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz