środa, 29 października 2014

Drugi tydzień :)

Hej!
Słyszałam, że w Polsce zaczyna się robić chłodno … u nas z kolei coraz częściej wieje porywisty wiatr, a na niebie zbierają się ciemne chmury. To znak, że zbliża się pora deszczowa i w przeciwieństwie do Europy, w Zambii, na półkuli południowej dzień będzie coraz dłuższy J Ciężko sobie wyobrazić jak Linda będzie wyglądała w trakcie i po deszczu. Tutaj ziemia jest czerwona i bardzo brudząca, więc będę miała kąpiel błotną jak to wszystko popłynie J

Od początku tygodnia intensywnie malujemy sufity. Przypadła mi funkcja wykańczania, dlatego wspinam codziennie się na 3.5 metrową drabinę i wyginam się jak małpa J Nie powiem, ciężko jest pracować w taki upał i na takiej wysokości, ale satysfakcja po skończonym malowaniu jest ogromna J Przedszkole wygląda coraz ładniej!

Muszę się pochwalić, że w poniedziałek mój ukochany Jacek obronił tytuł magistra budownictwa J Między innymi z tej okazji, udało nam się porozmawiać 20 minut przez skype’a. Niestety bez obrazu, ale miło było się usłyszeć po dwóch tygodniach. Zbyt emocjonalnie podchodzę do takich sytuacji … niestety się wzruszyłam :P. Na szczęście rozmowa przez skype’a „nie zjadła” zbyt wielkiej ilości Internetu więc raz na jakiś czas będzie można pogadać J

Wczoraj pożegnaliśmy Kubę. Krótko, ale bardzo intensywnie spędził z nami czas. Jako architekt zrobił wiele planów, rysunków, pomógł o. Jackowi w doborze farb i doradzał przy budowie. Zostawił po sobie nie tylko kawał dobrej roboty, ale także cudowne zdjęciaJ Kilka załączyłam poniżej.
Wróciliśmy do domu dość późno bo dopiero po 23:00 odwieźliśmy Kubę na lotnisko. Współczuję Kubie smrodu, w którym go zostawiliśmy. Niemiłosiernie cuchnęło lizolem bo akurat panie myły podłogę. To taki smród dzieciństwa, bo pamiętam, że dawniej pachniało tak w szpitalach, dworcach czy szkołach …. Moje nozdrza się od niego odzwyczaiły :P Mam nadzieję, że jak my będziemy wracać w styczniu to Panie nie będą akurat sprzątały :P Zresztą ten smrodek bardzo pasował do lotniska, które jak wcześniej pisałam wygląda jak nasz gdański PKS J.

Wczoraj po południu wybrałam się z Justyną i Beatą na spacer, ale w tym razem obrałyśmy inny kierunek niż zwykle. I to był błąd :P Trzeba przyznać, że ta część Lindy jest wyjątkowo zadbana i czysta ale spotkaliśmy tam bardzo dziwnych ludzi. Najpierw natknęłyśmy się na bardzo nachalną kobietę, która coś dukała pod nosem (była albo pijana albo pod wpływem jakiś narkotyków) i dopiero po długim czasie zorientowałam się, że proponowała mi wypranie moich ciuchów. Jak w końcu dosadnie podziękowałam to się odczepiła. Następnie, przyczepił się jakiś młody chłopak, od którego strasznie śmierdziało alkoholem. Szedł z nami prawie całą drogę w trakcie, której zaproponował Justynie ślub (ta to ma „szczęście” :P). Dopiero piekarz dał mu wyraźnie do zrozumienia, że ma dać nam spokój. Uspokajam, że Ci ludzie nie są groźni J Biały człowiek może czuć się tu bezpiecznie, ale co niektórzy mieszkańcy są po prostu nachalni i męczący.

A co do piekarza. Odwiedziłyśmy w drodze powrotnej piekarnie, która została otwarta mniej więcej w tym samym czasie jak przyjechaliśmy do Lindy. Jest w niej schludnie i nawet są wypisane ceny! Mają tam malutkie pączki, chleb w kształcie krokodyla, bułki i chleb tostowy. Na tym koniec, bo normalnego białego chleba, a już zdecydowanie razowego się tu nie dostanie. Te wyroby są dość słodkie i „napompowane” ale smaczne J Wracając kupiłyśmy także arbuza, pomidory i mango. To ostatnie średnio mi tu podchodzi, choć pozostali wolontariusze się nim zajadają. Całe szczęście, że są tu banany! Są tanie, małe i słodziutkie, ale trzeba je w zasadzie jeść od razu, bo są tak dojrzałe, że rozpadają się w dłoniach.

Tyle na dziś, zmykam na słodkie pataty ;) 
Ślę afrykańskie buziaki,

Dosia

Znane już co niektórym ujęcie :) Fot. Jakub Sachse

Z afrykańskimi koleżankami. Fot. Jakub Sachse

Wspomnienie dnia niepodległości. Fot. Jakub Sachse

Zima w Kasisi :) Fot. Jakub Sachse

Malujemy! Fot. Jakub Sachse

Na spacerku, fot. Justyna Sarosiek

Kurczak z muchami, fot. Justyna Sarosiek

Chłopczyk na tle rzeki śmieci ... Fot. Justyna Sarosiek

Hi Musungu! Fot. Justyna Sarosiek
Lumpeks, fot. Justyna Sarosiek

Nasz nocny Stróż, fot. Adam

:) Fot. Justyna Sarosiek

Mączny krokodyl zamiast mięsnego jeża :) Fot. Adam

1 komentarz: