poniedziałek, 24 listopada 2014

Debiut wokalny, obiad u afrykańskich przyjaciół i konkurs plastyczny :)

Hej J
Właśnie patrzę na kalendarz i uświadamiam sobie, że już za miesiąc jest Wigilia! U nas przygotowania do Świąt pełną parą, o czym za chwilę ;)
Na wstępie chciałam Wam bardzo podziękować, za liczne miłe słowa, które od Was dostaje. Dają mi one jeszcze większą motywację do działania J Cieszę się, że chce Wam się czytać moje wypociny.
Na wczorajszej Mszy św., jak już wcześniej pisałam, miałam swój debiut wokalny. To historyczna chwila, kiedy musungu śpiewa w afrykańskim kościele ;) Wszyscy parafianie włączyli się do śpiewu
i było pięknie. Będąc tutaj chciałabym się nauczyć, choć paru ich pieśni, ale nanja nie należy do łatwych języków (dialektów?). Mam jednak trochę czasu, więc może zdołam coś przyswoić. Wczoraj, wyjątkowo Msza św. odbyła się na zewnątrz przed kościołem. Dziewczynki ubrane na biało pokazywały swoje układy taneczne, było bardzo uroczyście i jednocześnie gorąco. Jak co tydzień, przybiegła do mnie mała dziewczynka i siedziała u mnie na kolanach całą Mszę. Później przyłączyła się druga, czarna przylepka J Dzieci są tutaj dla mnie ogromną radością!
Po Mszy, zaprosiła mnie do siebie Linda, fryzjerka, która robiła mi twisty na włosach. Mieszka
w pobliskiej wiosce Makulu, 15 minut spacerem od kościoła. Jej dom przypominał szeregowiec. Sąsiedzi mieszkają blisko siebie i są ze sobą zżyci. Ich dzieci bawią się razem, wspólnie jedzą posiłki itd. Linda i jej mąż mają troje uroczych dzieci. Mieszkają w dwóch niewielkich pokojach. Cały salon zajmuje wielka sofa, kino domowe, olbrzymia lodówka i… wentylator! Jak na afrykańskie warunki, muszę przyznać, że było u niej schludnie. Telewizor w zambijskich domach to podstawa i włączony jest ZAWSZE, nawet jak mieszkańcy siedzą na zewnątrz. Mogą nie mieć, co włożyć do garnka i chodzić w podartych ciuchach, ale telewizor musi być! J Przeważnie mają trzy kanały, ale w wersji ekskluzywnej jest ich ponad 700! Podczas, gdy Linda poprawiała mój fryz, telewizor oczywiście był włączony i akurat leciała jakaś nigeryjska telenowela – MASAKRA :D. Bohaterowie na przemian bili się i całowali. Rodziców totalnie nie obchodzi to, że takie bzdury oglądają ich dzieci.  Jak powiedziałam im, że w Polsce w ogóle nie oglądam telewizji i, że jest moda na to, że młodzi ludzie, w ogóle go nie mają, to wszyscy byli w szoku :P  
Przed obiadem wybrałam się na spacer z dziećmi. Pokazały mi okolice, swoją szkołę i klinikę. Po drodze śpiewaliśmy, tańczyliśmy i dzieciaki wyrywały sobie z rąk aparat, żeby robić zdjęcia i kręcić filmy J. Później kupiliśmy w sklepie ciastka i wróciliśmy do domu. Tam już czekał na nas tradycyjny obiad – szima i ryba. Szima, to jak już wcześniej pisałam, tradycyjna, kukurydziana papka. Lepi się z niej kulki, macza się je w sosie i zagryza rybą. Jedliśmy na podłodze, bez sztućców :P Przed posiłkiem trzeba było obmyć ręce w misce z wodą. Poprosili mnie o odmówienie modlitwy. Wszystko było pyszne, ale bardzo sycące. Co chwile przychodzili jacyś nowi sąsiedzi, żeby zobaczyć jak jem, niektórzy robili zdjęcia komórkami hahaha. Po obiedzie zjedliśmy ciastka i porozmawialiśmy. Linda poprosiła swojego przyjaciela, żeby zawiózł mnie do domu. Jego imienia nie pamiętam, bo było dość długie i oryginalne, ale jest inżynierem elektryki i mechaniki, prowadzi własną firmę. Umie też robić wino, więc za tydzień umówiliśmy się na degustację J Z afrykańskimi przyjaciółki spędziłam wspaniałe popołudnie i na pewno jeszcze nieraz ich odwiedzę!

Wczoraj były u nas także wolontariuszki z City of Hope. Pokazaliśmy im okolicę i nasze przedszkole. Były zachwycone J
Dziś od 8:00 byłam w szkole Johna i nadzorowałam prace plastyczne J Najmłodsze dzieciaki rysowały dla polskich przedszkolaków z Sochaczewa kartki świąteczne. Bardzo przykładały się do pracy i cieszyły z każdej pochwały. Nauczyłam ich kilku polskich słów i opowiedziałam jak wyglądają u nas święta. Żeby troszkę przybliżyć polskim dzieciom zambijską kulturę i przyrodę, rysowały głównie afrykańskie zwierzęta i rośliny, ale zdarzały się także choinki, bałwany i św. Mikołaj J Chętnie pozowały do zdjęć ze swoimi pracami. W środę rysować będą starszaki J. Dziękuję także dwóm grupom, które sfinansowały dzieciakom słowniki i przybory szkolne J Peace and love i Ninja – dzieci i dyrektor szkoły są Wam wdzięczni! (foto poniżej) Dzięki Maciek J Jak możecie zauważyć na zdjęciach, szkoła w Lindzie jest w fatalnym stanie. Ławki się rozpadają, w salach jest po jednym małym oknie, nie ma światła, nie ma podłóg ani materiałów dydaktycznych. Nauczyciele i dzieci cieszą się, więc z każdej choćby najmniejszej rzeczy. Dzięki jeszcze raz w ich imieniu.
Uściski,
Dosia

Z moją przylepą :)

Śpiewam psalm

Podczas spaceru

:)

Szima, ryba i sos pomidorowy

Delektuję się

Z Lindą :) 

z naszymi koleżankami z City of Hope wśród dzieciaków

DZIĘKI !

Baby class raysuje

Takie oto cuda

Pozdrawiamy Sochaczew! :)

Starszaki

Uczymy się

Dzieciaki prezentują rysunki

Ładne? :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz